Lircia od 21 października stała, potem chodziła na spacerki i padoczki. Dzisiaj osiodłałam bestie tak sie spasła że ledwo popręg dopiełam ;) wsiadłam na nią i na polanke pojeździć a w zasadzie postępowac i lekko pokłusować ...
Po 15 - 20 min walce ustaliłyśmy kto ma być pod kim i już było spokojnie. Delikatna praca w stępnie, zatrzymywania, wolty, półwolty , ósemki , przekatne, wygięcia jestem mile zaskoczona jej giętkoscią ;) Praca z wędzidłem bo jak wiadomo kon z rekreacji nie najlepiej na nie reaguje wiec delikatny kontakt i uczymy sie od nowa jeździć na wędzidle :)
Spryciara jest straszna, wymysliła sobie myk... Schodziła z głową w dół to w nagrode oddawałam jej wodze a ta sruuu... i leci do stajni, hamujemy i od nowa, głowa w dół, oddaje lekko wodze a ona znowu. Po gdzinie dotarło do besti że oddanie wodzy jest nagrodą a nie pozwoleniem do szaleńczych galopad :)
kocham tego stworka:) w życiu 1,5 stępem nie upłyneło mi tak szybko! :)