jesteśmy w Łabędach w Farcie.
jest fajnie.
Postanowiłyśmy coś zmienić. Zacząć jeździć, rozwijać się. Samotne tereny sie znudziły.
zobaczymy narazie wszystko jest NOWE :)
kilka zdjęć jeszcze z poprzedniej stajni :)



dzisiaj byla pierwsza PRAWDZIWA jazda, pierwszy stęp , kłus , galop wspólny. Na ujeżdżalni w siodle i ogłowiu.. pierwszy raz tak NAPRAWDE :)
pojechalam dzisiaj do Liry , chcialam ją wylonżować albo pojeździc , cokolwiek zrobic ale nie mogłam.
Zobaczylam że jest na padoku, szczęliwa że nikt od niej nic nie chce. Zawolałam ją ,podeszła, przywitalam sie ,przytulilam ale nie mialam serca jej z tamtąd zabierac. usiadlam na sniegu i patrzylam jak chodzi sobie z przyjaciółmi, jak podkusowywuje i niemoglam sie nadziwić że kon moze być taki szczęśliwy...
Została tam na padoku, brudna, nie wylonżowana ale .. ale szczęśliwa . A mnie odmarzł tyłek ...:P
Lircia od 21 października stała, potem chodziła na spacerki i padoczki. Dzisiaj osiodłałam bestie tak sie spasła że ledwo popręg dopiełam ;) wsiadłam na nią i na polanke pojeździć a w zasadzie postępowac i lekko pokłusować ...
Po 15 - 20 min walce ustaliłyśmy kto ma być pod kim i już było spokojnie. Delikatna praca w stępnie, zatrzymywania, wolty, półwolty , ósemki , przekatne, wygięcia jestem mile zaskoczona jej giętkoscią ;) Praca z wędzidłem bo jak wiadomo kon z rekreacji nie najlepiej na nie reaguje wiec delikatny kontakt i uczymy sie od nowa jeździć na wędzidle :)
Spryciara jest straszna, wymysliła sobie myk... Schodziła z głową w dół to w nagrode oddawałam jej wodze a ta sruuu... i leci do stajni, hamujemy i od nowa, głowa w dół, oddaje lekko wodze a ona znowu. Po gdzinie dotarło do besti że oddanie wodzy jest nagrodą a nie pozwoleniem do szaleńczych galopad :)
kocham tego stworka:) w życiu 1,5 stępem nie upłyneło mi tak szybko! :)
